„Czy mógłbyś zatańczyć ze mną? Mój były patrzy…“ Nie wiedziała, że jest miliarderem… i jej szef

„Czy zatańczysz ze mną? 😉 Mój były patrzy…” Nie wiedziała, że jest miliarderem… i jej szefem 😱😮

Żyrandole w Grand Meridian kąpały galę w złotym świetle. Wszystko wydawało się bardziej eleganckie, niemal nierealne. Olivia Mitchell poprawiła swoją szmaragdową suknię, starając się uspokoić bijące serce.

Wtedy go zobaczyła. Ryana. Swojego byłego.

Mężczyzny, który przez miesiące podkopywał jej pewność siebie, sprawiał, że wierzyła, iż „nie nadaje się” do świata biznesu. Śmiał się, pewny siebie, nienaganny w smokingu. Jakby nigdy nic się nie stało.

— Oddychaj… — wyszeptała do siebie, zaciskając kieliszek szampana.

Ten wieczór miał być zwycięstwem. Po latach ciężkiej pracy Olivia właśnie została dyrektorką marketingu w Archer Industries, jednej z najbardziej wpływowych firm w Nowym Jorku. Jej pierwszy oficjalny występ. Chciała zabłysnąć. Nie wracać do przeszłości.

— Wyglądasz, jakbyś zobaczyła ducha — wyszeptała Mia, jej najlepsza przyjaciółka.
— Gorzej. Ryan tu jest.

Mia przewróciła oczami.
— Ten sam Ryan, który mówił ci, że jesteś zbyt wrażliwa, żeby odnieść sukces?
— Właśnie on… i rozmawia teraz z członkiem zarządu.

Muzyka się zmieniła. Bardziej rytmiczna. Pary ruszyły na parkiet.
Ryan przeprosił i ruszył prosto w jej stronę.

Panika wzrosła.

Bez namysłu Olivia zwróciła się do wysokiego, ciemnowłosego, eleganckiego mężczyzny stojącego obok niej, spokojnie obserwującego tłum.

Pochyliła się i wyszeptała, serce bijąc szybko:
— Czy zatańczyłby Pan ze mną? Mój były patrzy… proszę.

Mężczyzna odwrócił się. Jego niebieskie oczy uderzyły ją prosto w serce. Krótka cisza, potem delikatny uśmiech.

— Byłoby to dla mnie zaszczytem. Wyciągnął rękę.

Gdy weszli na parkiet, Olivia zauważyła zdezorientowane spojrzenie Ryana. Przebiegła ją fala satysfakcji.

— Dziękuję… Mam na imię Olivia.
— James — odpowiedział spokojnie, kładąc rękę na jej talii.

Tańczył perfekcyjnie, pewnie siebie, naturalnie, niesamowicie charyzmatycznie. Zdecydowanie zbyt pewnie, jak na zwykłego nieznajomego.

Olivia jeszcze tego nie wiedziała… Ale mężczyzna, którego właśnie wybrała, aby uciec od przeszłości, miał odmienić całą jej przyszłość.

Kontynuacja w pierwszym komentarzu 👇👇

Muzyka otuliła ich, łagodna i upajająca. Olivia starała się skupić na rytmie, ale obecność Jamesa mieszała wszystko. Jego ręka na jej talii była pewna, ale nie władcza, uspokajająca. Zauważyła, że oddycha swobodniej.

— Wszystko w porządku? — zapytał cicho.
— Tak… chyba — odpowiedziała, nerwowo się uśmiechając. Dziękuję, że się zgodził.
— Byli partnerzy psujący gale to niedoceniana plaga — zażartował.

Nie mogła powstrzymać śmiechu. Prawdziwy śmiech. Dawno go nie było.

Podczas obrotu ich spojrzenia spotkały się z Ryanem. Jego pewny siebie uśmiech zniknął. Obserwował ich z niemal gorączkową uwagą, wyraźnie zaniepokojony. Olivia wyprostowała ramiona. Po raz pierwszy od miesięcy poczuła się… pewnie.

— Twój były wydaje się bardzo zainteresowany naszym tańcem — zauważył James.
— Dobrze. Niech się udusi własnym ego.

James uśmiechnął się rozbawiony.
— Podoba mi się Twój duch.

Tańczyli dalej, płynnie między parami. Wokół nich szeptano ciekawie, niemal podziwiająco. Kim był ten mężczyzna? I dlaczego wydawał się tak… ważny?

Muzyka zakończyła się przy aplauzie. James nie puścił jej od razu. Zbyt blisko. Zdecydowanie za blisko, by pozostać obojętną.

— W jakiej firmie pracujesz? — zapytał.
— W Archer Industries. Jestem… od niedawna dyrektorką marketingu.
— Gratulacje — powiedział szczerze. To stanowisko nie trafia do byle kogo.

Zanim zdążyła odpowiedzieć, wtrącił się męski głos.
— Olivio? Nie wiedziałem, że znasz Jamesa Cartera.

Zastygnęła. James Carter.

Mężczyzna, który przemówił — członek zarządu — patrzył na nich z oczywistym szacunkiem.

— James jest głównym udziałowcem Archer Industries — kontynuował. — I naszym CEO.

Świat zdawał się chwiać.

Olivia powoli odwróciła głowę do Jamesa, serce waliło jej jak szalone.
— Twój… CEO?

Spojrzał na nią, wyraźnie rozbawiony jej miną.
— Chciałem ci powiedzieć. Ale wyglądało na to, że dzisiaj potrzebujesz sojusznika.

Kilka metrów dalej Ryan pobladł.

Olivia natomiast zrozumiała jedno kluczowe:
Ten wieczór przybrał całkowicie nieoczekiwany obrót.
A jej życie zawodowe — jak i prywatne — nigdy już nie będzie takie samo.